poniedziałek, 6 sierpnia 2012

tantra

natchniona dotykiem jego dłoni
tak
tych najbardziej męskich
rozkosz niebieskich oczu
sama nie wierzyła
że kiedyś się w nich zanurzy
jego głos
roztapiał jej ciało
a ona sama
spływała po nim
jak kropla potu
gorączkowo nieugięta
choć tak zimna
rozpuszczała się
ilekroć ją dotykał
dla niego ubierała te czerwone szpilki
dla niego malowała usta niczym porcelanowa laleczka
dla niego była gejszą
w jedwabnym kimonie
dla niego pudrowała twarz
drogocennym diamentowym pyłem
dla niego zrzucała to wszystko
gdy szeptał: rozbieraj się!

---

plotę hippisowskie warkoczyki i noszę kwiaty we włosach
głoszę światu
make love not war
peace!

wtorek, 17 lipca 2012

obracam słowa w dłoniach

jest już za późno
na wskrzeszanie zmarłych słów
które poległy
po naszej kłótni
jest już za późno
na osuszanie łez
wypłakanych
tamtej nocy
jest już za późno
na poskramianie złości
leczenie ran
uciszanie krzyków
czy otworzyłeś już oczy?
przejrzałeś się w lustrze
mych własnych zwierciadeł?
jest już za późno
tak bardzo późno
zbyt późno

---

bawię się w chowanego z deszczem
słońcem
i tęczą

nieżywa

nie zauważyłam kiedy spadł deszcz
nie obchodzą mnie chmury na niebie
jesteś dziś taki dziwny
tak bardzo dziwny
gdzieś pomiędzy dzisiaj a jutro
gdzieś pomiędzy stanem nieważkości
między jedną kroplą deszczu
a całą ścianą wody
chodź
zabierz ze sobą uśmiech
i worek pełen starych fotografii
rozsypiemy je po świecie
niech widzi
ten kto patrzeć potrafi
w obie strony
przez zamknięte powieki
chodź
niech świat owieje skandaliczna wieść
że ty i ja
rozpoczynamy kolejną wojną
i że ty i ja
sami zarządzimy pokój

---

nieboskłon odsłonił to co najpiękniejsze
żyję chwilą
i zliczam twoje pocałunki

niedziela, 1 lipca 2012

bez komentarza

zamknęłam usta
przekonując siebie
że mowa jest zbędna
wyczuwam ten lęk
tę słabość
gdy patrzysz na mnie
tymi smutnymi oczami
ale ja mówić nie zamierzam
gdzieś pośród nas
słychać tylko ciche szepty much
ktoś próbuje rozłupać ten twardy orzech
ktoś zmusza się do milczenia
przeciskając przez gardło łzy
czy zamienię się w złoto?
czy posągiem się stanę?
wciąż milczę
wśród zgrzytania twoich zębów
milknę po kroć
i zdmuchuję z siebie kurz
zalewając napój
z ziaren twojej słabości
opadasz na kolana
giniesz gdzieś tam
samotny
a ja milczę
wiedząc
że umieram razem z tobą

---

rozpływam się, spływam...

niedziela, 3 czerwca 2012

rozterki

słońce stopiło mi dłonie z wosku
i słowik już nie śpiewa swoich kołysanek
jestem gdzieś zawieszona
na sznurku z grzechu
jaki co dzień popełniam
dyndam sobie w tę i spowtorem
jak ten listek na wietrze
i jakoś tak tylko
upaść nie mogę
może to wina woskowych kropli
a może mych niepoukładanych myśli
życie rozhuśtało się zbyt prędko
czuję jak każda jego sekunda
napawa mnie mdłościami
i rzec bym mogła
tak trochę nieprzyzwoicie
"rzygam tym wszystkim!"
więc mówię
zamykam oczy i kurczę do siebie nogi
myślę
kiedyś ta huśtawka zwolni
kiedyś się zatrzyma

---

jestem prehistoryczną kobietą
targaną za włosy
zamknęłam się w jaskini
nie wychodzę

niedziela, 13 maja 2012

biegnę przez łąkę pełną maków

mam ochotę na kosz malin
i choć herbata
nie smakuje mi tak dobrze jak kiedyś
uśmiecham się do siebie
słucham co do powiedzenia mają Beatlesi
przenoszę się tam
z twoją ręką w dłoni
zamknij oczy
pofruniemy w marzenia
gdzieś daleko
gdzieś wysoko
gdzieś gdzie cisza wypełni nasze uszy
odetchnij tak głęboko
zanurz się w moich włosach
i śnij
razem ze mną

---

niepewność
osłaniam się tobą
nie patrzę

niedziela, 6 maja 2012

tak jakby

deszcz postanowił znów tak beznadziejnie padać
nie obchodzi go nic
nawet moje plany
uśmiechy gdzieś się pogubiły
schowały się pod łóżkiem
straszą raz po raz
gdy nieopatrznie się o nie potykam
mokre szyby mokną jeszcze bardziej
słońce.
jakie słońce?
kot próbuje się wydostać z moich ramion
też bym uciekała
z gramofonu wydobywa się ciche brzmienie
ktoś krzyczy
ktoś płacze
chcę uciec, wziąć cię za rękę
uciec daleko
chodź!
zbierzmy uśmiechy spod łóżka
wyprowadźmy je na spacer
nad jezioro
wypuśćmy je wolno
ponad łąkami
niech zmoczy nas deszcz
jak te szyby
powtórnie

---

marzenia, pełne i nie
słowa wypływają zbyt szybko