piątek, 21 maja 2010

let us make love...

stawiam powoli małe kroki
do przodu
kroczę niepewnie
wokół siebie czuję zapach
ciebie
nasiąkam nim
przepełniam płuca
chcę cię czuć w całej siebie
wniknij we mnie jak szatan
opętaj mnie sobą
raz jeszcze
i choć wcale nie ma cię tutaj
czuję
jak dotykasz
jak kiedyś
ciepło dłoni
najsilniejszych na świecie
ocieram się o twoją skórę
jak kot
iskrzy
bądź mi aniołem
usiądź na mym ramieniu
i prowadź powoli
bądź mi diabłem w głowie
wmawiaj mi
obmawiaj za plecami
krzycz że nienawidzisz
i kochasz
i tak mów
i prowadź


tylko dzisiaj taka jedna i niepowtarzalna liczba KLIK
wszystkiego tysięcznego mi amore :*

sobota, 15 maja 2010

na brzegu mostu

tak dawno mnie nie przytulałaś
powiedział
ale ona westchnęła tylko
och ach
i zamknęła oczy
żeby tańczyć w ciemnościach
by krążyć po jego męskich orbitach
kusić niewinnym uśmiechem
by rzucić po nieudanej próbie
chciała skoczyć z mostu
i mieć jego za spadochron
chciała obrzucić go błotem
za romans
z tamtą porcelanową laleczką
ile bólu sprawia ci mówienie "kocham"?
z jakim trudem przychodzi ci
okazywanie miłości?
nie drgnął
miała róż na policzkach
i czerwień na ustach
jej oczy nabrzmiały od łez
blask twarzy przyćmiła
czarna stróżka smutku
z retro glamorous girl
stała się marną katastrofą
w podartej sukience
bo kiedy smutek wyparła złość
mała chwyciła jedwab
by zaraz go podrzeć
i chciała krzyczeć
wprost w jego twarz
otworzyła oczy
to już czas
byś przestał być tym kim byłeś
poczuł jej drobne dłonie
choć tak małe
zgromadziły w sobie ogrom siły
i pozostał tylko krzyk
i strach
i ulga
i słowa
jeszcze się zobaczymy kochanie
teraz stała już sama
na brzegu mostu...

>:(

bardzo denerwuje mnie obecna pogoda, tak denerwuje mnie, bo chyba ktoś zapomniał że mamy maj! MAJ! powinno być gorąco i słonecznie, a nie tak buro i jesiennie! jest jedynie nadzieja, że lato będzie ładniejsze, choć tak w zasadzie, upały też nie są najfajniejsze. przez to wszystko nie mogę niczego zaplanować, pogoda oddziałuje na mnie bardzo negatywnie, brakuje mi kreatywności i nie potrafię myśleć sensownie, kiedy za oknem widzę szaro-bure chmury, z których bardzo lubi padać deszcz, kiedy widzę na termometrze mniej niż 15stopni, kiedy ból głowy i niskie ciśnienie dają się we znaki, a kawa zdaje się być bezużyteczna. bardzo mnie to denerwuje tym bardziej, że prawdopodobnie środek czerwca minie nam(mnie i mężowi) pod znakiem nasiadówy nad Bałtykiem tudzież zwiedzania pomorza zachodniego, a co mi po morzu jak będzie zimne, ciemne i bez słońca, za to z ogromną dawką deszczu! a już najbardziej denerwuje mnie wizja 24maja, bo jeśli ma być taka jak dziś, deszczowa i zimna, to w co ja się ubiorę, co??? przecież już zaplanowałam mega fajną stylizację, która nie nadaje się na deszcz... grrrr denerwują mnie moje głupie problemy i wszystko dookoła i denerwuje mnie kolejna porażka i brak pieniędzy na spełnienie marzeń!!! i już wystarczy bo już przynudzam i denerwuję wszystkich innych! koniec!

środa, 12 maja 2010

moje małe problemy

jestem zmęczona, tak bardzo zmęczona, że musiałam to oznajmić całemu światu. pisząc to, oczy same mi się zamykają i strasznie, ale to strasznie i przeokrutnie boli mnie kręgosłup, bolą mnie też dłonie, jutro rano obudzę się jeszcze bardziej zmęczona i ze spuchniętymi dłońmi. pracuję zdecydowanie za ciężko, ale co na to poradzę, że jeśli już uda mi się gdzieś zaczepić to pracuję z wywalonym jęzorem do kolan i wracam do domu prawie martwa? tak, ale chyba nic innego mnie nie czeka, no chyba, że zrealizuję moje największe marzenie by otworzyć mega snobistyczną restaurację dla obrzydliwie bogatych ludzi, wtedy mogłabym leżeć do góry brzuchem i zbijać bąki, ale nie! teraz haruję jak dziki osioł. odbiję sobie w piątek, w wolsztynie otworzyli nowy lumpex, nie omieszkam pobuszować w nim w dniu rozpoczynającym weekend. a potem odbiję sobie 24maja, ale nie mogę napisać co się wtedy wydarzy, bo to niespodzianka dla męża, a on tutaj też zagląda. padam na pysk...
c ya!

wtorek, 11 maja 2010

czas przygotowań

"kobiety to jednak są dziwne z tym całym strojeniem się, faceci założą garnitur i koszulę i starczy, a wy to macie takie problemy, że głowa boli"

no tak, właśnie tak wypowiedział się ów mąż do swej żony kiedy to ona zaczęła mu nawijać co jeszcze potrzebuje do kreacji na ślub i wesele wspólnego już kuzyna...

mowa o mnie i o moim mężu oczywiście, i tak, ja muszę mieć wszystko zaplanowane na co najmniej 2 miesiące wstecz i muszę mieć wszystko dopracowane tak żeby mucha nie siadała.
dobrze, zróbmy zestawienie:) a co tam, śmiejcie się ze mnie mężczyźni :D

zacznijmy od tego co potrzebował mój mąż(to zdecydowanie krótsza lista:D):
- nowa granatowa koszula... swoją drogą bardzo fajna i z bardzo fajnej przeceny:D
- krawat z lumpexu! a co! za jedyne 2zł! a do tego jaki fajny! no szok! :)
- wyrolkowanie garnituru z psich kłaków... :D
- wyczyszczenie butów
KONIEC!
a teraz moja lista, z czego część jeszcze do zrealizowania:D :
- nowa granatowa sukienka, kupiona z kodem zniżkowy, a jakże!;)
- nowa/stara torebka z lumpexu, oj bardzo bardzo fajna:)
- czyszczenie przeboskich i diabelnie drogich bucików od męża :D
- nowa urocza bielizna :D :D
- zabiegi kosmetyczne(jeszcze nie wykonane, ale przyjdzie na nie niedługo czas): farbowanie i układanie włosów, depilacja woskiem (ałć!), wybielanie ząbków, makijaż i manicure
- biżuteria i tutaj jest problem bo nie mam pojęcia co na siebie założyć...
oprócz tego ogólne podekscytowanie, rozmyślanie jak to będzie, nieustanne myślenie o tym jak ujarzmię moje włosy i w co je uczeszę i takie tam
tak, jestem obecnie nie do wytrzymania, ale to, jak stwierdził mój mąż, jest we mnie urocze... Hmmm wierzyć mu czy wierzyć temu, że to taki tekst na odczepne:D?

No, to tyle, pozostaje mi tylko życzyć Wam miłego dnia tudzież wieczoru i zaproponować piosenkę na dziś pasującą do powyższego zestawienia;), no to KLIK

niedziela, 9 maja 2010

happy day na happy blogu

to takie coś w formie przyjemnego łańcuszka, czyli wymień 10 rzeczy które sprawiają że czujesz się radośnie, takie bez których nie wyobrażasz sobie życia. no to zaczynamy(kolejność bez znaczenia, jakbym mogła umieściłabym wszystko na pozycji nr 1):
1. zdecydowanie bez NIEGO i choć czasami doprowadza mnie do szewskiej pasji to kocham go szalenie i nie potrafię bez niego żyć...
2. bez mojej konkretnie porąbanej rodzinki, a zwłaszcza bez TYCH dwóch...(zdjęcie z bardzo, bardzo dawna:)
3. bez muzyki, nie wyobrażam sobie bez niej życia, tak po prostu, ale już wiecie czego słucham...
4. bez moich futrzanych przyjaciół, o właśnie bez TYCH ...
5. bez dobrego jedzenia, chyba bym umarła bez TAKICH pyszności... i jeszcze TAKICH ...
6. bez przyjaciół, bliższych i dalszych...
7. bez TEGO!!!
8. bez rozrywki, łączę w ten sposób punkt 3, 5 i 6 :D
9. bez marzeń, snów, wyobrażeń i rozmyślań
10. bez uśmiechu, śmiechu, radości i płaczu, ale takiego z powodu szaleńczego ataku śmiechu do którego umie mnie doprowadzić pan z punktu 1

teraz z racji tego, że jest to forma łańcuszka, zabawy, powinnam wskazać osobę która zrobi to samo, czyli wymieni 10 rzeczy w happy dniu, ale nie umiem wskazać jednej osoby, bo wiem, że ktoś inny byłby niepocieszony, dlatego zapraszam wszystkich do zabawy, podzielcie się swoimi ulubionymi rzeczami:)

sobota, 8 maja 2010

chances are

istnieją szanse
i dni
które aż proszą się by wziąć je w ręce
i wyrzucić do góry
jak biedronkę
i pomyśleć życzenie
takie które spełni
niespełnione sny

czasami bywa tak zimno

czasami słońce nie chce wysuszyć łez

jedyne co staje się prawdziwe
to twoje oczy
lśniące w świetle nocy
czasami widzę
odbity w nich księżyc

nie ma potrzeby rozpamiętywać
tego co było złe
kiedy mam cię obok
kiedy snujemy plany

ciągle mam nadzieję że nasze milczenie
doprowadzi nas w te miejsca
w których jeszcze nie byliśmy

nie słyszę cię już
kiedy idę pustą drogą
a w butach mam piasek
i już nie myślę
bo zbyt długo to trwa

to ten czas
i ta pora
aby powiedzieć sobie do widzenia
powodzenia
i nie mam nic przeciwko
że pójdziesz w inną stronę
wiem że przecież znajdziesz mnie znów
że spotkasz mnie
w drodze powrotnej

będę czekać
wierna
będę rozpamiętywać
każdą chwilę
i te które mogły się wydarzyć

bo szanse są zawsze...

piosenka na dziś KLIK