czwartek, 9 czerwca 2011

dead or alive

i znów mój umysł opanowała muzyka z lat 80
i nie mogę przestać myśleć
o tym co nastąpi
o wspaniałych nadmorskich wakacjach
o wyjeździe do stolicy
o gorących miesiącach pełnych wrażeń
czasami wydaj mi się że nie żyję na prawdę
a tylko obserwuję swoje życie będąc kimś innym

KLIK

niedziela, 15 maja 2011

renesans

[...] stanęła przed lustrem umazanym jej własną krwią, spojrzała w swoje zapłakane oczy, nic nie zauważyła, nie zauważyła ani smutku, ani złości, ani tym bardziej oznak choć najmniejszego szczęścia. Jej dłonie jakby same, skierowały się do lustra, wymazała palcami swoje imię. Była teraz plamą krwi na lustrze, a w jego odbiciu leżał trup. Trup jej własnej duszy, zmasakrowane ciało, pocięte ostrym nożem. Ilekroć oglądała się do tyłu widziała siebie, leżącą bezwładnie, nieżywą. Jednak spoglądając ostatni raz w lustro ujrzała, że jeszcze tli się w niej odrobina życia. I to było to. Ten moment, w którym na chwilę zamknęła oczy, a całe życie odrodziło się na nowo, jak kwiat po deszczu. To był ten czas, a ona w końcu uśmiechnęła się sama do siebie. Nazajutrz umyła lustro.[...]

---

planowanie wakacyjnego wyjazdu bywa bardzo przyjemne
z każdym dniem, jest bliżej
bliżej letniego koncertowego szaleństwa
tylko my i scena
:)

niedziela, 1 maja 2011

zbyt głośno

[...]nie przestawałam słuchać zbyt głośnej muzyki, nawet wtedy gdy rozmyślałam nad swoim nędznym życiem, nad tym, że świat schodzi na psy, w telewizji reklamowane są coraz to nowsze (ale czy lepsze?) tabletki od bólu głowy i specyfiki na odchudzanie (tuszy i portfela) na świecie, gdzieś w egzotycznym kraju lecą z nieba bomby, a nie pada deszcz, no chyba taki z prawdziwych łez smutku, no cóż, wcale nie jest tak źle, pomyślałam, przecież inny zabijają się nawzajem tylko i wyłącznie dlatego, że nie spodoba im się wzrok tej innej osoby. Tak, można się zabijać za byleco, ale dla mnie takim byleczym było moje własne życie, w małej mieścince, broń boże zabitej dechami, po prostu małej. Z dnia na dzień coraz więcej czasu przebiegało mi pomiędzy nogami i palcami u dłoni. Zbyt szybko traciłam radość życia, coraz częściej się smuciłam, zamiast jeszcze ostatkiem sił, uśmiechać się. Ale czy jest sens uśmiechać się na siłę? Wydawać z siebie z trudem wymuszone odgłosy radości? Jaki był sens w zadawaniu tych pytań samej sobie? Żaden. Czułam, że stoję w miejscu, nie poruszam się do przodu, ani tym bardziej do tyłu. Po prostu stałam w miejscu, a cały świat obracał się nadal, jakby nigdy nic się nie stało. Halo! Przecież stało się! Jestem nieszczęśliwa![...]

---

dni wydają się coraz dłuższe
majówka mija
zbyt szybko
praca i mnóstwo planów na przyszłość

czwartek, 21 kwietnia 2011

love me again

[...]otulona muzyką i ciepłym kocem
przytuliła do siebie jego dłoń
chciała coś powiedzieć
lecz nie mogła wydobyć słowa
chciała powiedzieć "kocham"
lecz słowa grzęzły jej w gardle
a rozum podpowiadał
"to nie miłość, dziewczyno!"
zasnęła, pozostawiając milczenie w powietrzu.

---

przedświątecznie zarobiona i zmęczona
na nowo zakochuję się w Stingu KLIK

piątek, 15 kwietnia 2011

Słowa spod szafy

"[...]trzymając w rękach mokre pranie i klamerki myślała, że świat otworzył przed nią drzwi. Zamknęła na chwilę oczy i pomyślała, że jest królową własnego życia. Jej czerwone paznokcie sprawiały, że nawet nad zlewem czuła się seksownie. To ona, kobieta wyzwolona, a zarazem potrzebująca wsparcia silnego ramienia. Pomimo spokojnego domu, wielkiego łóżka w którym co noc słyszeć się dawały jęki i wzdychania, liczyła na coś więcej, pragnęła czegoś więcej. Przyszedł jej do głowy pomysł, zdrada. Lecz nie chciała być kochanką z ukrycia. Chciała żyć zauważalnie."

---

Łohohohoho co to się dzisiaj wydarzyło...

Tak w ogóle to polecam Wam posłuchać TEGO, bo to zespół mojego znajomego :D

sobota, 9 kwietnia 2011

kitchen

o czym marzy Anjax?

o domu, wielkim domu, jak najbardziej własnym, przejrzystym, dziwacznym w swej prostocie, pachnącym kruchymi ciasteczkami, z wielką kuchnią
kuchnią niczym komnata miejscowej królowej - czarownicy, która praktykuje magię smaków i zapachów
Anajx marzy o spiżarce zastawionej wekami w iskrzących kolorach
o półce, na której ustawione alfabetycznie śmieją się książki kucharskie
marzy o moździerzu, fartuszku w muffiny i młynku do pieprzu
marzy o renomie, takiej swojskiej
marzy o gościach, tłumnie przybywających do niej samej, o gościach, którzy odliczają minuty do spotkania bo niecierpliwi są bardzo
o gościach, którzy doskonale wiedzą że warto przyjść
o gościach, którzy myślą co tym razem zastaną na stole
o tym marzy Anjax
o własnym kuchennym królestwie...

---

podobno jest tak, że kiedy polubi się coś bardzo mocno to nawet wiele lat przerwy bez tego czegoś nie zmienia mocy zamiłowania... Anjax mogłaby skreślić słowo "podobno" i mogłaby wpisać "na pewno". Anjax ma takie ulubione coś, to coś to NIN, o taki na przykład KLIK szkoda tylko, że Anjax nie może cofnąć czasu, pewnie pokazałaby jak to było na ich koncercie...

środa, 6 kwietnia 2011

stork

czy siedząc z kubkiem gorącego kakao można rozmyślać o wiośnie?

o wiośnie!
przybyłaś wreszcie!
przyniosłaś ze sobą słońce
i soczystość traw
wzięłaś za rękę jasne obłoczki,
a w usta nabrałaś powietrza
i dmiesz
dmiesz kiedy chcesz!
jednym gwizdem zawołałaś
pszczoły, trzmiele i bociany
i ten uśmiech
przyklejasz każdemu
znów podgrzewasz wiatr
znów malujesz niebo na niebiesko
jesteś
wiosno!

---

zawitała na dobre
choć ostatnio dość płaczliwa
jednak już ciepła
i widoczna

wiosna! wiosna! wiosna!

obrzański bociek już wrócił!